Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Uzależniłam się od dwóch rzeczy:
1. Od ściągania obrazków do mojej kolekcji już i tak całkiem pokaźnej. Eh nie mogę się powstrzymać -.-"
2. Od czytania książek. Już myślałam że nad tym panuję, ale jednak nie, znów musiałam pochłonąć całą trylogię bo nie mogłam przestać.
Tak więc przez moje uzależnienia zawaliłam włoski. Jakoś przeżyję ale jestem zawiedziona że nie dostanę piątki na koniec, przecież to taki fajny język. Mówi się trudno i żyje się dalej.
Im częściej jestem w księgarni tym bardziej moja wola słabnie. Tylko pusty portfel może mnie powstrzymać przed kupieniem książek. Moja kolekcja jest duża ale ciągle czuję niedosyt...
Zmiana avatara

Nie ma to jak nuda o 1:38... Kocham patrzeć w niebo o tej godzinie.
Ha ha żyję. No może nie do końca... Jestem chora jak cholera, ale to nic zawsze są pozytywy. Przez ten tydzień nie idę do szkoły więc są dwie rzeczy do zrobienia:
1. Oglądanie anime do upadłego. (Szatańczy śmiech przerywany kaszlem)
2. Czytanie książek do upadłego. (Patrzy z dumą na swój stosik przy łóżku)
Tak jak już mówiłam zawsze są jakieś pozytywy. Gdyby tylko głowa przestała tak mocno boleć...
Ho ho ho. Nie wiem tak mnie naszło jakoś na mikołajowe powitanie. Jestem chora jak nie wiem co, ale spokojnie do majówki się wykuruję... No przynajmniej mam nadzieję.
Majówka. Mam spotkanie starej klasy. Oczywiście spiją się do upadłego, a jak debil będę tam siedzieć i udawać że nie mam ochoty. Nosz czy nikt nie umie zrozumieć że do osiemnastki nie piję. Mam takie postanowienie i nie chcę go łamać. Czy młodzież w tych czasach nie umie wytrzymać żadnej impry bez alkoholu. Ja rozumiem że fajnie tak sobie piwko wypić w towarzystwie ale żeby od razu 10. Ludzie trochę umiaru. Uff... no to się wygadałam. Ale cieszę się że zobaczę tych debili. Brakuje mi tych lajtowych czasów gimnazjum. Nic nie robienia i wiecznego wagarowania. Mogło by trwać z 5 lat a nie tylko 3.
Tak sobie popatrzyłam kiedy ostatnio coś napisałam i jak mi się ukazała piękna i nadobna cyfra 11 to mi się troszkę smutno zrobiła że aż tak zaniedbałam pisanie. To takie przyjemne i relaksujące że czasem nie mogę zrozumieć czemu robię tak długie przerwy.
Czas to tak względne pojęcie. Raz płynie niczym woda wymykająca się z palców a innym razem klei i ciągnie jak guma. Nawet jeśli się nie śpieszę to czuję jego upływ, mimo iż chcę go zatrzymać on ucieka i wyrywa mi się z rąk.
Święta mnie” troszkę” rozleniwiły. Mówiąc troszkę mam na myśli tak bardzo że nawet mrugać mi się nie chce. Siedziałam w szkole jak na szpilkach tak bardzo marzyło mi się pojechać wreszcie do domu. O niczym innym nie myślałam a miałam dwa sprawdziany dzisiaj. Mam nadzieję że ich nie zawaliłam. A nawet jeśli to trudno świat się przez niską ocenę jeszcze nigdy nie skończył. Teraz sobie siedzę w dresiku i przy komputerze słuchając piosenek z bajek. I nikt mi nie zabroni a nawet nie wspomnę o marudzeniu. Taki jest mój plan na dzisiaj i koniec kropka.
Jak ja ją kocham: <3
Nigdy nie chciałam być dorosła. Rodzice, dziadkowie i wszyscy inni dorośli zawsze pytali się mnie kim chciała bym być w przyszłości. Jakie było ich zdziwienie kiedy spoglądałam na nich jak na idiotów i mówiłam: "-no jak to kim dzieckiem.".
Mama do tej pory mówi mi że byłam dziwnym dzieckiem które nie pragnęło dorosnąć. Tak się teraz zastanawiam co podpowiadało mi że dorosłe życie wcale nie jest usłane różami którymi zawsze zachwycały się inne dzieciaki. Co z tego że można mieszkać bez rodziców kiedy trzeba zarobić na swoje samotne życie. Co z tego że można siedzieć na kompie całą noc kiedy rano trzeba wstać do pracy. Nie ja nie chcę dorosnąć od zawsze wiedziałam że nic dobrego mi to nie przyniesie. Tyle że nie można zatrzymać się kiedy już się ruszyło. To jak jazda bez hamulców gdzie każda decyzja to dodanie gazu bez możliwości zwolnienia do poprzedniej prędkości... Coś czuje że kiedyś sprawdzę co będzie kiedy z tego samochodu się wyskoczy...
Ludzie byle do piątku. Potem mam rekolekcje na które nie jadę więc mam trzy dni wolnego dodatkowo

Miałam taki super humor przez cały dzień. Aż się sama sobie dziwiłam, nie smęciłam nie marudziłam. No ale oczywiście nic nie trwa wiecznie. Jezu czemu wszyscy muszą czegoś chcieć właśnie w tedy kiedy wyjątkowo mam dobry nastrój. Oczywiście to nasz pokój musiał zostać "wytypowany" do pomocy przy ozdabianiu stołówki. Znowu. Po raz chyba piąty w ciągu dwóch tygodni. Czy w tym internacie nie ma żadnych innych osób oprócz nas? No kurde jak bym nie miała co robić to... Nie taka sytuacja jest nie realna. Ja zawsze mam co robić... No ale kurde ile można znosić coś takiego! "- No dziewczynki przecież i tak nie macie nic do roboty." No szlak mnie mało nie trafił. A niby po co po kolacji jest czas nauki własnej?! Ale to nie ważne już jestem spokojna... Jakoś dałam radę. Kurde jak by ktoś oglądał te ich głupie antyramy. Grrr... To nic przez święta trochę odsapnę. Tak zasłużony odpoczynek
Masakra jak bardzo może boleć gardło po jednym meczu kibicowania

Ledwo mówię ale było świetnie. Moja szkoła niezbyt lubi się z inną szkołą w moim mieście. Są to dwie najlepsze szkoły ale stosunki są dość chłodne. Chociaż zazwyczaj jestem obojętna na takie rzeczy to jednak stojąc tam w tłumie mimowolnie zaczęłam krzyczeć razem z resztą "swoich". Graliśmy u nich i jeszcze długo to zapamiętają bo zasypaliśmy ich konfetti. Na każdej lekcji i przerwie cięliśmy gazety by móc zasypać im salę. Haa ale wyszło świetnie

Nawet pokaże wam efekt to białe z kawałkami czerni to nasza część trybun

Epicko wyglądało jak cała nasza szkoła wparowała do nich ubrana na czarno z worami konfetti. Miło czasem oderwać się od nudy żeby przeżyć coś takiego...
W piątek skończył mi się trymestr a pogoda sprawia że czuję wakacje. Może jeszcze do nich daleko ale jednak czuję ich powiew na karku. Słoneczko grzeje aż miło. Jeju jak ja kocham taką pogodę, cały dzień biegałam w podkoszulku po dworze. Jestem szczęśliwa. Koszmarnie zmęczona ostatnimi dwoma tygodniami intensywnej nauki ale szczęśliwa. Naprawdę rzadko zdarza mi się taki nastrój. Mam ochotę wyjść na balkon i śpiewać do księżyca... Akurat to zdarza mi się dość często

Co wcale nie znaczy że posiadam jakikolwiek talent do śpiewania. Raczej źle się wyraziłam mam ochotę "wyć" do księżyca. Mam ochotę żeby ta chwila trwała wiecznie. Żeby ta świadomość że nic nie muszę mogła towarzyszyć mi już zawsze. No ale to jest chyba nie możliwe...
Miałam dzisiaj iść na rekolekcje. Nawet nie mam ochoty o tym rozmawiać. Określę to tak: szkoda gadać. Wyszłam naprawdę szybko...
Czas sobie leci a w piątek koniec trymestru więc mam teraz lekki zapierdziel ale typowym dla siebie sposobem wszystko olewam. Naprawdę można w takim trybie przeżyć dłużej i szczęśliwiej.
Dzisiaj miałam odpowiedź z anglika. Siadam sobie kulturalnie przed psorką i zaczynam nawijać. Ona robi wielkie oczy no to milknę i czekam na wytknięcie mi błędu. A ona do mnie z takim zdziwieniem: "Dominiko a czemu ty mówisz do mnie po niemiecku". No to ja taka trochę lekka konsternacja. Tak siedzę i rozkminiam kiedy ja coś w tak straszliwym dla uszu języku powiedziałam. Się okazało, że co drugi wyraz mówiłam po niemiecku. Eh co ten niemiecki robi z człowiekiem. Podstępnie wżera się w mózg i nie chce się wynieść...
Guilty Crown- mam słabość do takich anime:
-
Mort:
-
Ponurak..:
Pokaż wszystkie (2) ›